sobota, 27 października 2018

Syzyfowa praca?

Tekst z 13 maja 2016 r.

Dziś, równo 138 lat od śmierci Andrzeja Towiańskiego, przychodzi mi po raz kolejny pisać o oszczerstwach na jego temat, publikowanych w prasie. Wypowiadałam się już o tym wielokrotnie i widzę syzyfowość tej pracy, więc oddam głos innym. Tym razem sprostowanie napisał pan Piotr Ciompa, ale wobec braku reakcji ze strony redakcji, przysłał je do mnie.



Oto artykuł w "Do Rzeczy", gazecie, która z uporem maniaka, nie zadając sobie trudu poznania nauki Towiańskiego, po raz kolejny zalicza go do agentów. Mimo że od dziesięcioleci znany jest fakt, że to nieprawda. Napisano dziesiątki doktoratów rehabilitujących Towiańskiego, ale dziennikarze goniący za tanią sensacją mają to gdzieś. Przeczytajcie sami.



I odpowiedź na to pana Piotra Ciompy, której przez ponad miesiąc od wysłania nie wydrukowano.

W wielkanocnym numerze tygodnika ukazał się artykuł Stanisława Kopra „Polscy aferzyści – od średniowiecza do PRL”. Pośród wielu zdrajców i defraudantów autor wymienił Andrzeja Towiańskiego nie podając przy tym żadnej poszlaki jego rzekomych oszustw. Jakkolwiek byśmy oceniali realizm inspirowaną Ewangelią idei walki o niepodległość bez przemocy, uznanie jej, w ślad za jego współczesnymi, za prorosyjski „panslawizm” jest podobną pomyłką, jakim byłoby uznanie Jezusa za agenta Rzymian, skoro nie wzywał Żydów do powstania przeciw okupacji. O jego agenturalności niech świadczy fakt, iż za odmowę powrotu Rosjanie skonfiskowali majątek Towiańskiego pozostawiony na Litwie. „Dziwactwa” założonej przez niego wspólnoty religijnej nie odbiegały od norm żyjącej w rozpaczy Wielkiej Emigracji i były mniej szkodliwe, niż zbrojne angażowanie się Polaków po stronie kontrowersyjnych buntów na Zachodzie. To oszczędzony przez autora Adam Mickiewicz po deportacji Towiańskiego do Belgii, wbrew listownym upomnieniom założyciela poprowadził całą grupę w stronę sekciarskich praktyk, np. udzielając jako „kapłan” poza Kościołem sakramentu małżeństwa członkom koła. Zresztą po rozstaniu wieszcza z Towiańskim Mickiewicz zaznaczał, iż reinkarnacja w naukach Towiańskiego nie miała źródeł w religiach Wschodu – myśl ta tliła się także w chrześcijaństwie zanim dyskusji w tej sprawie nie zamknął jeden z soborów. Na podstawie relacji Juliusza Słowackiego już po rozstaniu z Towiańskim, dobrą opinię o nim głosił jedyny obecny przy śmierci wieszcza Polak, święty Szczęsny Feliński zmarły na zesłaniu arcybiskup warszawski. Można z wieloma poglądami Andrzeja Towiańskiego się nie zgadzać, ale umieszczanie patrioty i nawet kontrowersyjnego myśliciela religijnego w „panteonie” zdrajców i defraudantów woła o pomstę do Nieba.

Piotr Ciompa

Brawo, Panie Piotrze, lepiej bym tego nie napisała! Dodam tylko, że Towiański nie z łakomstwa nosił przy sobie słodycze, ale po to, by rozdawać je biednym dzieciom, które spotykał na spacerach. Ten fakt jest także udokumentowany w pismach S. Falkowskiego, prof. T. Canonico, A. Begeya i wielu innych świadków epoki. "Do Rzeczy" nie zna się na rzeczy!

Nowa książka o Andrzeju Towiańskim

Właśnie ukazała się moja powieść biograficzna. Dotyczy rodziny Towiańskich. Oparta na nieznanych szerzej faktach, przybliża w przystępny, ni...