środa, 22 sierpnia 2018

Towiański w trzech osobach!

Właśnie wróciłam z Krzemieńca, miejsca urodzenia Juliusza Słowackiego. Cudownie, że jest tam muzeum upamiętniające poetę i jego rodziców. Nie zdziwiło mnie, kiedy w jednej z gablot zobaczyłam portret Andrzeja Towiańskiego, wszak wieszcz był towiańczykiem. Jakież było jednak moje rozczarowanie, kiedy podeszłam bliżej gabloty! 


Podpis brzmiał: Alojzy Szczęsny Feliński - bliski przyjaciel poety! Błąd potrójny wręcz! Na pewno nie jest to osoba, której wizerunek zaprezentowano. Przedstawia on Andrzeja Towiańskiego. Nie ma co do  tego żadnych wątpliwości. 


Natomiast podpis jest połączeniem dwóch jeszcze innych osób: Alojzego Felińskiego oraz Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Ten drugi był przyjacielem poety, świadkiem jego śmierci. Alojzego Felińskiego zaś Słowacki nawet nie  znał osobiście, bowiem zmarł on, kiedy Juliusz miał dziesięć lat i kilka miesięcy. Alojzy Feliński był adiutantem Tadeusza Kościuszki, autorem dramatu pt. "Barbara Radziwiłłówna". Stworzył oryginał pieśni (zmieniony nieco przez Antoniego Goreckiego) znanej dziś pod tytułem "Boże, coś Polskę". To jemu zawdzięczamy wprowadzenie litery j na miejsce dawniej używanych zamiennie samogłosek i oraz y. Kierował przez półtora roku liceum krzemienieckim, Słowacki jednak wtedy mieszkał w Wilnie. Zmarł w lutym 1820 roku, więc nie mogli się nawet spotkać. 

Alojzy Feliński (źródło Wikipedia)
Co innego Zygmunt Szczęsny Feliński, ten rzeczywiście był przyjacielem Słowackiego. W Paryżu, kiedy Zygmunt był jeszcze studentem, spotykali się często aż do śmierci poety. Feliński był jedynym Polakiem, który był jej świadkiem. Później Zygmunt wszedł na drogę kapłaństwa i doczekał się godności arcybiskupa metropolity warszawskiego. W 2002 roku Jan Paweł II dokonał jego beatyfikacji, a 7 lat później Benedykt XVI ogłosił go świętym.
św. Zygmunt Szczęsny Feliński

Warto dodać, że obaj Felińscy byli spokrewnieni (Alojzy był stryjem Zygmunta). Widać zatem jasno, na czym polega błąd w muzeum krzemienieckim. Po instytucji zajmującej się biografią Juliusza Słowackiego spodziewać się należy większej uwagi. Pani kustosz tłumacząc się, powiedziała, że zbiory pochodzą z warszawskiego Muzeum Literatury. Tym bardziej dziwi taki błąd...


poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Wywiad o Towiańskim na portalu wileńskim

Tekst z 4 listopada 2016 r.

Wilnianie zainteresowali się Andrzejem Towiańskim.
Poproszono mnie o wywiad, który możecie przeczytać tu:

http://zw.lt/wilno-wilenszczyzna/agnieszka-zielinska-towianski-nie-byl-ani-szpiegiem-ani-heretykiem/



Skąd się wzięło Pani zainteresowanie Andrzejem Towiański i towianizmem?

W roku 1999 jako młoda polonistka, współpracująca z lokalną prasą, przeprowadzałam wywiad z profesorem Uniwersytetu Warszawskiego Zbigniewem Sudolskim. Skupialiśmy się wtedy na Juliuszu Słowackim, w 150. rocznicę jego śmierci. Profesor mówił głównie o znanych mi faktach z życia poety, do chwili, kiedy wspomniał o towianizmie. Zaintrygowało mnie to, ponieważ uświadomiłam sobie, jak mało wiem o tym zjawisku. Profesor pocieszył mnie, że rzadko który polonista wie więcej i widząc moje zainteresowanie, zaproponował zgłębianie wiedzy na ten temat. Powiedział wtedy, że okres towianistyczny w życiu Adama Mickiewicza zwłaszcza, jest mało zbadany. Nie mogłam pojąć, dlaczego tak utalentowani i wykształceni poeci ulegli jakiemuś sekciarzowi. Coś mi tu nie pasowało…

piątek, 13 lipca 2018

Towiański u Jana Styki

Tekst z 6 stycznia 2017

Jan Styka, malarz znany przede wszystkim z "Panoramy racławickiej", uczeń Jana Matejki, jest twórcą obrazu "Polonia. Konstytucja 3 Maja 1791". Wśród wybitnych postaci z naszej historii znajdziemy na tym płótnie Andrzeja Towiańskiego.


Odwiedziłam niedawno Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu, gdzie dzieło to jest przechowywane, żeby przyjrzeć się mu dokładniej.

Polska przedstawiona jest jako młoda, przykuta do skały kobieta z tablicą, na której widnieje napis: "Konstytucja 3 maja 1791 roku". U jej stóp leży zamordowany naród. Widzimy ludzi wszystkich stanów. Szlachta, chłopi i mieszczanie składają hołd naczelnikowi Tadeuszowi Kościuszce, wiodącemu lud zbrojny w kosy do walki o wolność.


Prawa strona obrazu jest dla mnie najbardziej interesująca. Można powiedzieć, że ze względu na nią wybrałam się do tego muzeum. Otóż widzimy Adama Mickiewicza wpatrzonego w Polskę, za nim stoją Henryk Sienkiewicz, Zygmunt Krasiński, Juliusz Słowacki, Józef Ignacy Kraszewski, Seweryn Goszczyński... Dalej Jan Matejko, Stanisław Moniuszko, Fryderyk Chopin, Michał Kleofas Ogiński, Joachim Lelewel, Aleksander Fredro, Juliusz Kossak, Wincenty Pol, Artur Grottger...


Prawie wszyscy patrzą na Polskę. Tylko jedna postać, odwrócona do niej bokiem, wskazuje ręką krzyż. To Andrzej Towiański. Jedynie on pokazuje podstawę krzyża, podczas gdy inni zdają się go nie zauważać. Mistycy chrześcijańscy zgodnie mówią, że prawda leży u stop krzyża...

Towiański uważał, że dopóki Polacy nie zmienią się na lepsze jako ludzie, dopóty próżne będą nadzieje związane z odzyskaniem ojczyzny. Nawet gdy Polska będzie wolna, nie można będzie w niej dobrze i spokojnie żyć, jeśli nie znikną nasze wady. Nie widział siebie w roli wodza, jak Mickiewicz, dlatego do grupy swoich uczniów odwrócony jest przodem.


Jan Styka umieścił Andrzeja Towiańskiego wśród  "wybitnych osobowości, które miały wpływ na dzieje Polski", jak głosi notatka pod obrazem. I to nie w byle jakim miejscu - najbliżej aniołów, najdalej od zdrajców namalowanych po lewej stronie płótna. Świadczy to chyba o świadomości malarza, kim był prorok z Antoszwińcia.

wtorek, 12 czerwca 2018

O Towiańskim w Pałacu Staszica

Wczoraj uczestniczyłam w niezwykle ciekawym seminarium naukowym w Instytucie Badań Literackich PAN w Warszawie. Wysłuchałam referatu dr Marlis Lami, austriackiej tłumaczki i badaczki towianizmu, którą poznałam kilka lat temu. Nasz serdeczny kontakt, głównie telefoniczny, owocuje niezwykłą wymiana myśli, jednak bariera językowa (nie znam niemieckiego) powodowała, że nie mogłam zapoznać się z jej doktoratem. Dopiero teraz miałam okazję wysłuchać po polsku referatu, który był niejako streszczeniem jej pracy.


Marlis mówiła o Andrzeju Towiańskim jako o odnowicielu chrześcijaństwa. Ubolewała, że zajmują się jego myślą głównie mickiewiczolodzy, czyli bada się towianizm przez pryzmat wieszcza. Tymczasem udział Mickiewicza w tymże ruchu jest tylko jednym z aspektów, nie najważniejszym.


Opowiadała o nieskatalogowanym jeszcze w całości potężnym archiwum towiańczyków w Turynie.
Pokazała nieznane mi zdjęcia córek Andrzeja Towiańskiego. Odniosła się też krótko do obrazu Jana Styki, o którym pisałam na zamkniętej już platformie blogowej (wrócę do tego postu niebawem i przeniosę go tutaj). 


Po referacie rozgorzała dyskusja, było wiele pytań. Mam jednak wrażenie, że naukowcom trudno poczuć ideę Towiańskiego. Już Mickiewicz przyznawał się do tego, że rozum utrudnia mu poznanie prawdy. Dlatego Jezus nie otaczał się uczonymi w Piśmie, ale prostymi ludźmi. Intelektualizowanie rzeczy prostych (tak, tak - nie, nie), czyni wokół nich otoczkę ważniejszą niż sedno sprawy. Popatrzmy, co zrobił Kościół z nauki Chrystusa. Łatwiej jest bowiem mówić, stwarzać zasady i pilnować innych, by ich przestrzegali, niż czynić dobro, po prostu. "Bądźcie jak dzieci..." mówił Mesjasz, jak one patrzcie na ludzi z ufnością i wierzcie, że wszystko jest możliwe, a zmieni się świat. Jakież to infantylne. Gdzież byłoby wtedy nasze ego? Musimy wszystko skomplikować, żeby wykazać się erudycją, błyskotliwością naszego intelektu... Jakimż ten Chrystus był utopistą, nie mówiąc o Towiańskim...
Na szczęście temat towianizmu cieszy się wciąż zainteresowaniem. Kropla drąży skałę nie siłą, lecz częstym spadaniem.

środa, 6 czerwca 2018

Ignorancja mediów

Tekst z 1 czerwca 2012 r. na nieistniejącym już portalu bloog.pl

1 czerwca 1842, Andrzej Towiański utworzył w Paryżu Koło Sprawy Bożej. Była to organizacja  skupiająca ludzi chcących wprowadzać w życie naukę Chrystusa i szerzyć ją w codziennych kontaktach z innymi. Chcąc zapoznać się szerzej z towianizmem, można poczytać poniższe wpisy, więc nie będę się powtarzać.

Chciałabym dziś zwrócić uwagę na ignorancję mediów, które albo nie podejmują tematu towianizmu w ogóle, albo jeśli już, to w bardzo kompromitujący je sposób.

W majowym numerze miesięcznika "Historia. Uważam Rze" Piotr Gociek podjął próbę napisania artykułu o Towiańskim. I chwała mu byłaby za to, gdyby owa próba nie okazała się chybioną. W tekście aż roi się od błędów! Nieznajomość dat i nazw miejscowości to nic w porównaniu z kompletnym brakiem znajomości istoty towianizmu.

Nie mogłam pozostawic tego bez odpowiedzi. Oto co napisałam do redakcji:

Szanowny Panie Redaktorze,

niezmiernie ucieszył mnie fakt, że ktoś jeszcze pamięta o Andrzeju Towiańskim i chce o nim pisać. Toteż z zainteresowaniem przeczytałam Pański tekst "Towiańskiego klucz do Polski". Jednak muszę (ku Pańskiemu i innych, mam nadzieję, pożytkowi) zwrócić uwagę na kilka błędów znajdujących się w nim. Nadmienię, że od ponad 10 lat badam towianizm, a 4 lata temu obroniłam na UW doktorat z myśli Towiańskiego.

Także nieprawdą jest jakoby nie istniała książka, jak Pan pisze, studium psychologiczne, na temat proroka z Litwy, ponieważ w 2008 roku temu ukazała się moja monografia oparta na rzetelnych dokumentach (zbieranych w Wilnie, Paryżu, Zurychu, Turynie i w Polsce), a także na dogłębnej analizie wszystkiego, co jest dostępne, autorstwa Towiańskiego i badaczy jego idei.  Praca wydana nakładem krakowskiego wydawnictwa "Pandit", dofinansowana przez Ministerstwo Nauki  i Szkolnictwa Wyższego, rozeszła się w kilka miesięcy . Powinna być dostępna w bibliotekach akademickich, narodowej... Tyłuł: "Ortodoksyjny heretyk. Myśl społeczno-religijna Andrzeja Towiańskiego". Obszerne jej fragmenty można przeczytać na moim blogu: www.towianizm.bloog.pl

Przepraszam za krytykę, ale nie mogę pozostawić niektórych błędów bez sprostowania. Po pierwsze, znana jest dokładna data ur. Towiańskiego: 1 stycznia 1799. Mam w domu zdjęcie oryginału metryki chrztu. Inne daty wynikają albo z posługiwania się w tamtych czasach dwoma kalendarzami: juliańskim i gregoriańskim, albo z pomyłki. Towiański nie mógł się urodzić w roku 1788, ponieważ był na studiach rówieśnikiem Mickiewicza (jak mógłby być starszy o 11 lat?) i nie płodziłby dzieci po 60-tce z tylko o 6 lat młodsza żoną! A ostatnie jego potomstwo urodziło się pod koniec lat 40. XIX wieku. Dokładne daty życia państwa Towiańskich można też znaleźć na ich wspólnym grobie. Zdjęcia dostępne w internecie.

Po drugie: miejscowość, w której się urodził to nie żadne Antoszwinki, jak Pan pisze, ale Antoszwincie (po litewsku Jezioro Święte, nie jakieś świnki) Tak podają dokumenty. Byłam tam, mam zdjęcie znaku drogowego (jest na blogu).

Po trzecie: to nie Potocki sprawia, ze Towiański z sympatyka staje się wrogiem powstania. Niestety nie da się tego wyjaśnić w paru zdaniach. Odsyłam do mojego artykułu "Teczka Towiańskiego" (na stronach"Biesiady" - internetowego pisma UW albo na moim blogu).

Sprawa "szpiegostwa" Towiańskiego też jest tam wyjaśniona dokładnie i ostatecznie!

Kolejna rzecz: Towiański nie może być odpowiedzialny za to, że Mickiewicz przestał pisać. Stało się to przecież 7 lat przed poznaniem się obu panów! I nie towianizm zaprowadził poetę do Konstantynopola. Wręcz przeciwnie. Towiański przestrzegał Mickiewicza, ze źle skończy, jak pójdzie tą drogą. Wyjaśniam to w rozdziale książki poświęconym poetom - towiańczykom. Znany polonistom prof. Stanisław Pigoń, najznakomitszy badacz towianizmu, nauczyciel Karola Wojtyły na UJ,  tez był tego zdania.

A propos papieża: moja książka odwołuje się do śladów towianizmu w nauczaniu JPII, bo jestem przekonana, ze Wojtyła jako uczeń Pigonia i miłośnik literatury romantycznej, znał myśl Towiańskiego. Zresztą jak mógł nie znać, skoro to czysta nauka Chrystusa. Tylko wiara w reinkarnację (zresztą kwestia sporna w chrześcijaństwie) jest sprzeczna z oficjalnym nauczaniem Kościoła, nic więcej.

Towianizm w czystej postaci nie był żadnym humbugiem, ale dopominaniem się o realizację zasad ewangelicznych w świecie. A że różni żerowali na tej idei, jak na każdej, i przyprawiali jej nieprawdziwe gęby, to już inna sprawa.

Dobrze Pan wyczuwa, że towianizm to wielka sprawa, choć to, co Pan pisze, to wierzchołek góry lodowej. Naprawdę warto ją poznać! Czasem wystarczy nawet kilka stron internetowych.

Pozdrawiam

AZ



Niestety, minęło kilka tygodni i nie doczekałam się odpowiedzi. No cóż... Rzetelne dziennikarstwo...

sobota, 26 maja 2018

Promocja książki w Płocku

Chcecie się pośmiać z mojego jąkania przed kamerą z Urzędu Miasta Płocka? Miałam taką tremę, że dopiero po kilku minutach się rozkręciłam:) Trzeba wejść na stronę urzędu i znaleźć fragment z promocji mojej książki (zaczyna się w 6. minucie filmu, dokładnie 5,40) Zamieszczam linki bezpośrednie. Miłego oglądania!

http://www.ump.pl/main.php?cid=akt&iid=2590

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=P7c-ay5GEd4#at=352

(publikacja z 26 kwietnia 2011 r.)

niedziela, 13 maja 2018

W Polskim Radiu o Towiańskim

Dziś mija 140 lat od śmierci Andrzeja Towiańskiego. Pisałam o miejscu, w którym zmarł tu: http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/2014/06/sladami-rodakow-w-szwajcarii-cz7-zurych
Zachęcam do lektury:)

Polecam także interesującą rozmowę Michała Nowaka z prof. Stanisławem Pierogiem i prof. Janem Skoczyńskim o polskiej myśli filozoficznej, gdzie pada nazwisko Andrzeja Towiańskiego w pozytywnym kontekście.
Warto posłuchać:
http://www.polskieradio.pl/8/4795/Artykul/1595840,Nadwislanska-filozofia-800-lat-myslenia-po-polsku

Nowa książka o Andrzeju Towiańskim

Właśnie ukazała się moja powieść biograficzna. Dotyczy rodziny Towiańskich. Oparta na nieznanych szerzej faktach, przybliża w przystępny, ni...