wtorek, 28 stycznia 2020

Św. Zygmunt Szczęsny Feliński wobec towianizmu

Tekst opublikowany 11 października 2009 r. na towianizm.bloog.pl

Kanonizowany przez papieża Banedykta XVI arcybiskup Zygmunt Szczęsny Feliński żył w czasach Andrzeja Towiańskiego. Co prawda nie spotkał się z nim osobiście, ale miał sporą wiedzę na temat jego nauczania m.in. za pośrednictwem jednego z towiańczyków - Juliusza Słowackiego. Feliński był przyjacielem poety i jedynym Polakiem, obecnym przy jego śmierci.
W swoich "Pamiętnikach", wydanych we Lwowie w 1911 (w Warszawie w 1986) roku, arcybiskup zadziwia niezwykle pozytywnym podejściem do Sprawy Bożej, która, jego zdaniem, zasługuje na bliższe poznanie i bezstronną krytykę. Zatem "odrzuciwszy z towianizmu błędy" (tj. wiarę w reinkarnację), znajduje w nim "sporo wzniosłych i głębokich twierdzeń". Stawia nawet tezę, że wpływ towianizmu na polskie społeczeństwo zbawiennie tylko mógłby oddziałać". Feliński przyznaje, że poznał naukę Mistrza głównie za pośrednictwem Słowackiego, co może rodzić podejrzenia o brak obiektywizmu. Głębokie i trafne spostrzeżenia nie są jednak tylko powtórzeniem myśli wieszcza, ale wyznaniem szczerego katolika, zatroskanego o dochodzenie do prawdy.
"Czytaj z prostotą dziecka, a sam zrozumiesz"- taką radę dał Słowacki, będąc na łożu śmierci, Zygmuntowi Szczęsnemu Felińskiemu, gdy ten zapytał o drogę do zrozumienia towianizmu.  Wychodził zatem z założenia, że mądrość, którą zdobywamy z czasem, utrudnia zrozumienie rzeczy najistotniejszych.

wtorek, 6 sierpnia 2019

Profesor Krzysztof Rutkowski nawrócony?

Znalazłam audycję Polskiego Radia, w której na temat towianizmu wypowiada się m.in. prof. Krzysztof Rutkowski. Autor takich prac jak Braterstwo albo śmierć. Zabijanie Mickiewicza w Kole Sprawy Bożej;
Stos dla Adama albo kacerze i kapłani. Studium w czternastu odsłonach o sporze zmartwychwstańców z towiańczykami oraz filmów pokazujących Towiańskiego jako tajemniczego prostaka, człowieczka znikąd, dziwaka, hochsztaplera i może nawet agenta Rosji. Tenże autor mówi teraz niesamowite rzeczy! Widzi Andrzeja Towiańskiego zupełnie inaczej. Posłuchajcie:

Dziękuję, Panie Profesorze, i pozdrawiam serdecznie.

Tekst z 17 października 2012

czwartek, 20 czerwca 2019

Towiański pod Waterloo

Tekst z 23 lipca 2015 roku.

Kult Bonapartego wśród Polaków, towiańczyków także, wynikał z nadziei, że wódz Francuzów zmieni oblicze Europy. Zmienił, ale nie tak, jak tego oczekiwali.


Andrzej Towiański był na polach Waterloo w styczniu 1841 roku. Spotkał się tam z gen. Janem Skrzyneckim, z którym rozmawiał o swojej misji. Spisał wtedy luźne notatki z tego spotkania pod wspólnym tytułem"Biesiada". Nie były one przeznaczone do publikacji, ale wrodzy Towiańskiemu bracia zmartwychwstańcy znaleźli się w ich posiadaniu i opublikowali w celu ośmieszenia proroka. Faktycznie, nie jest to łatwa w odbiorze lektura. Dość zawiła składnia utrudnia zrozumienie sensu. Jeśli jednak zna się naukę Towiańskiego, wiadomo że przedstawił w "Biesiadzie" najważniejsze jej tezy.


Korzystając z okazji, że byłam w Brukseli, wybrałam się do Waterloo - miasteczka położonego około 20 km od stolicy Belgii. Na polach, gdzie rozgrywała się bitwa już 10 lat po niej usypano czterdziestometrowy kopiec, na szczycie którego stoi statua lwa spoglądającego groźnie w stronę Francji.


Patrząc na pola, na których przelano tyle krwi, pomyślałam, że Towiański musiał być tu bardzo smutny. Miesiąc wcześniej uczestniczył w Paryżu w pogrzebie Napoleona, teraz był w miejscu jego ostatecznej klęski. Początkowa idea demokratyzacji świata skończyła się kolejną rzezią. Dlatego Towiański w tym miejscu tłumaczył Skrzyneckiemu, że zabijanie ludzi nie uczyni tego świata lepszym.

"Siła jest tylko w duchu [nie orężu]. A ludzie wiele robili i robić mogą przez łączenie się" [nie zabijanie] - czytamy w "Biesiadzie". Prawdziwa bitwa powinna się rozegrać we wnętrzu człowieka, bitwa ze złem, które go otacza, kusi, zniewala. Wróg nie jest w innych ludziach, ale w każdym z nas.


Generał Skrzynecki początkowo przyznał Towiańskiemu rację, ale jako wojskowy, dawny żołnierz napoleoński, jeden z dowódców powstania listopadowego, nie mógł przekreślić całego swojego życia, stając się pacyfistą. Za waleczność pod Borodino, gdzie odpierał na czele grupy grenadierów natarcia znacznie liczniejszej kawalerii wroga, udekorowany został Krzyżem Kawalerskim Virtuti Militari. Nauka Towiańskiego pozbawiała sensu takich odznaczeń. Generał, tak jak większość wojskowych, nie był gotowy do takich poświęceń. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło w tej kwestii...

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Płonie katedra Notre Dame

Właśnie pali się paryska katedra Notre Dame. Dlaczego piszę o tym na blogu poświęconym towianizmowi? Bo w tej właśnie świątyni rozpoczął swą działalność w Paryżu Andrzej Towiański.


27 września 1841 roku po mszy świętej zainaugurował Sprawę Bożą. Wygłosił wtedy przemówienie,  które wielu zgromadzonych tam Polaków zrozumiało zbyt dosłownie. W każdym razie w tej katedrze wszystko się zaczęło. A teraz płonie... Oczywiście zapewne kiedyś zostanie odbudowana, ale to już nie to samo...

niedziela, 3 marca 2019

Towiański w nowej książce

Właśnie wyszła moja książka o podróżach śladami Adama Mickiewicza. W rozdziale "Paryż" piszę także o Andrzeju Towiańskim. Zapraszam do lektury.



Najtaniej można ją kupić tu: https://bonito.pl/k-90700622-podroze-literackie-mickiewicz
Jeśli ktoś życzyłby sobie dedykację, proszę napisać do mnie na az44@wp.pl



poniedziałek, 25 lutego 2019

Ul. Andrzeja Towiańskiego w Częstochowie

Tekst z 21 sierpnia 2013

Ulica Andrzeja Towiańskiego istnieje do dziś tylko w Częstochowie (przed II wojną światową była także w Warszawie na Żoliborzu, od 1953 roku nosi nazwę Henryka Wieniawskiego).



Wybrałam się tam i... zasmuciłam. Maleńka, brudna, wybrukowana uliczka, przy której stoją stare, zaniedbane budynki. Mieszkają tam ludzie, którzy nie tylko nie wiedzieli, kto jest patronem ich ulicy, ale w ogóle nie byli tym zainteresowani. Szkoda.
Jedyna chyba ulica Andrzeja Towiańskiego na świecie wygląda tak. Zobaczcie zdjęcia.



poniedziałek, 31 grudnia 2018

Dobre wieści:)

Tydzień temu minęła 220. rocznica urodzin Adama Mickiewicza - największego towiańczyka, a jutro minie 220 lat od urodzin Andrzeja Towiańskiego. Nie uwierzycie, ale zawsze w tym czasie dzieje się coś niesamowitego w moim życiu. A to wyjdzie książka o Towiańskim, a to odezwie się do mnie któryś z jego potomków... Tak też się stało i tym razem. Dziś właśnie dostałam taką wiadomość:


Okazało się, że pan Norbert rzeczywiście jest potomkiem Andrzeja Towiańskiego po jego najstarszym synu Janie. Nie miałam informacji o tej linii genealogicznej, więc bardzo się cieszę z nowej znajomości. Może jeszcze ktoś odkryje, że jest spokrewniony z Mistrzem Mickiewicza i Słowackiego? Zapraszam do kontaktu.

Nowa książka o Andrzeju Towiańskim

Właśnie ukazała się moja powieść biograficzna. Dotyczy rodziny Towiańskich. Oparta na nieznanych szerzej faktach, przybliża w przystępny, ni...